co mnie trzyma, co niesie?

co mnie trzyma, co niesie?

with Brak komentarzy

Czerwcowa beztroska była magiczna: bo ciepło, słonecznie, bo… wolno.
(Szczególnie cenne było to, że pozwoliłyśmy sobie na dzień tylko dla siebie).
Soki korzeniowe przygotowane zgodnie z recepturami Marty Kmiecik, dietetyczki i zielarki, udały się znakomicie i na szczęście nie było tak, że jeden smakował wszystkim i a inne nie. Każdy miał swoje fanki, a Marta wspaniale opowiedziała nam o właściwościach i zaletach korzeni i soków.
Było i doświadczanie lasu, bo to element każdej beztroski. Jedna z uczestniczek prosiła mnie później, żeby jak najwięcej było po chaszczach, a mnie po drogach. Bo dobrze zrobiły jej manowce. (Nie trzeba dwa razy powtarzać! ).
Po obiedzie, a raczej uczcie warzywno-serowej (degustowałyśmy sery kozie z Gospodarstwa Koziołkowo, a ucztę przyszykowała Justyna Pióro – moja wróżka kulinarna) był czas na intencje, marzenia i prośby. Zamknęłyśmy je w pięknych mandalach i poleciały w świat.
Wypada tylko powiedzieć: do wiedzenia!